1/04/2014

Jak to się zaczęło i czemu mamy koty w domu, a nie w głowie...

Powinnam zacząć chyba od korzeni - czyli Mama i Tata zwierzaków nie mieli, gdy byli młodzi, ale kochać je chyba musieli od zawsze, bo jak tylko ku temu okazja się nadarzyła dostałyśmy (bo byłyśmy trzy siostry) psiaka z Kaszub (czystym przypadkiem trafił nam się prawie-bordercollie o niezwykłej urodzie i inteligencji;) i była to nasza kochana suczka Tai-panka. Poza tym taka miłość do żywych futer znikąd się nie bierze;) 

A później było tak... papugi, pies, chomik, kot, kot, kot, królik, kot, pies, pies... plus zwierzaki podwórkowe.
Na studiach mój psiak własny i moja odpowiedzialność - z lekką pomocą rodziców. Oczywiście jak Mąż, to trafił się na szczęście taki, który futra w domu polubił, chociaż wcześniej sam żadnych nie miał.

Gdy już osiedliliśmy się w Bydgoszczy, zaczęło krążyć pytanie, czy mamy możliwości, żeby pomóc zwierzakom w potrzebie. A że ciągle czytałam  https://schroniskobydgoszcz.fora.pl/ i zastanawiałam się co JA mogę zrobić (jeśli nie wolontariat z powodu braku czasu i odległości od Schroniska) w końcu trafiłam na

I mnie olśniło!

Po kilku dyskusjach z Mężem otrzymałam zgodę na przyjęcia do nas na "tymczas" dwóch kotów.. i wtedy TO się zaczęło! :)